Kurs15242

Bitmarket

bitcantor

 

rollercoster

 

Bitcoin jest z nami już 8 lat, przez ten czas nie brakowało wzlotów ani sytuacji kryzysowych. Obecnie znaleźliśmy się w punkcie, który warto przeanalizować.

 

Rok 2017 rozpoczął się bardzo optymistycznie. Prawie dwuletni trend wzrostowy przyniół nam ATH, czyli najwyższy kurs w historii - 1350$ (Bitstamp) za 1 BTC. Przebicie szczytu sugerowało kontynuację trendu oraz wpłynęło bardzo pozytywnie na nastroje graczy i inwestorów, którzy przygotowani byli na nową bańkę lub przynajmniej duży wzrost. Zamiast tego kurs zaczął spadać, ale „bycze” nastroje pozostały, lecz przeniosły się na inne kryptowaluty.

 

Bardzo silna hossa na Bitcoinie została zastopowana przez 3 wydarzenia”

  1. W styczniu Chiński Bank Centralny skontrolował chińskie giełdy bitcoinowe, czego efektem było wprowadzenie prowizji i wyłączenie handlu z dźwignią a następnie w lutym wstrzymanie wypłat w bitcoinach, które nie działają do dziś i nie wiadomo kiedy zostaną przywrócone. Dodatkowo chiński rząd wprowadził surowe restrykcje na giełdach, skutecznie zniechęcając tamtejszych inwestorów i spekulantów. Chińskie giełdy, które dotychczas robiły za „przewodnika stada” dzięki najwyższym obrotom (boty i brak prowizji) zostały praktycznie wyeliminowane z gry pozostając pod nadzorem rządowym . Kurs oczywiście zareagował spadkiem, który dzięki silnej hossie szybko został skorygowany.
  2. 10 lutego amerykańska komisja nadzoru rynków giełdowych SEC odrzuciła wniosek braci Tylera i Camerona Winklevossów o utworzenie bitcoinowego funduszu inwestycyjnego. Na decyzję, która mogłaby bardzo mocno podnieść poziom kursu czekała cała społeczność bitcoinowa. Samo wyczekiwanie i optymizm, miał zapewne również wpływ na nowe ATH tuż przed ogłoszeniem decyzji. Reakcja kursu na odrzucenie wniosku była do przewidzenia, a spadek kursu był dość znaczny (grubo ponad 200$), jednak dzięki silnej hossie podobnie jak w przypadku Chin, szybko został skorygowany.
  3. Trzecim i największym ciosem zadanym Bitcoinowi, a właściwie jego kursowi, jest straszenie Hard Forkiem, czyli podziałem Bitcoina na dwi odrębne waluty: Bitcoin Core i Bitcoin Unlimited o czym dalej.

 

Niekończący się problem zmiany wielkości bloku oraz próba rewolucji.

 

Jak wiemy i jak sami możemy odczuć w wydłużonym czasie potwierdzenia naszych przelewów oraz większymi prowizjami, sieć Bitcoina zapycha się. Obecna pojemność bloku (1MB) została wprowadzona przez Satoshi Nakamoto wyłącznie w celu ochrony przed spamem transakcyjnym i w przyszłości miała zostać zwiększona w razie potrzeby. Obecni deweloperzy Bitcoina nie zgadzają się jednak z tym podejściem i nie zamierzają zwiększać bloku. Szukają lepszych rozwiązań i próbują być mądrzejszym od twórcy Bitcoina, który był zwolennikiem samoregulacji sieci. Niestety Satoshi nie dokończył projektu przez co rozmiar bloku pozostał sztywno ograniczony.

 

O co chodzi developerom Bitcoin Core?

 

Głównym argumentem za niezwiększeniem rozmiaru bloku jest duży przyrost bitcoinowej księgi transakcyjnej czyli Blockchaina, który już w tym momencie ma ponad 100GB, z czego tylko ostatni rok to prawie 40GB. W obecnej chwili taki rozmiar nie stanowi jeszcze problemu, jednak patrząc przyszłościowo na ciągle rosnący przyrost użytkowników Bitcoina (równoznaczne z przyrostem blockchaina) istnieje obawa, że postęp technologiczny, może nie nadążyć za przyrostem blockchaina. Doprowadzić to może do zmniejszenia liczby nodów w sieci przechowujących księgę transakcyjną a co za tym idzie ich centralizację w rękach większych podmiotów zamiast typowych użytkowników, tak jak to się stało w miningu, gdzie duże farmy praktycznie wyeliminowały górników „domowych”.

 

Czy obawa Core jest słuszna? Jeżeli Bitcoin utrzyma swój przyrost użytkowników na obecnym poziomie to zdecydowanie nie. W tym tempie rozwój technologiczny a dokładnie wzrost pojemności dysków i mocy obliczeniowej spokojnie nadąży, za przyrostem księgi transakcyjnej. Jeśli jednak Bitcoin ma wejść w krótkim terminie do mainstreamu, co oznaczałoby wzrost obecnej liczby użytkowników o nawet kilka czy kilkanaście tysięcy procent, wtedy tak, obawa jest już uzasadniona.

 

Wizją Bitcoin Core jest przeniesienie mikrotransakcji do Lighting Network. Przepustowość oraz pojemność sieci Lighting jest o kilka rzędów większa niż Bitcoina, zwiększa się również anonimowość transakcji. Całość pracuje „na Bitcoinie” i korzysta z jego mocy. Lighting jest więc swoistym rozszerzeniem Bitcoina, znacznie zwiększając jego możliwości. Oczywiście nie za darmo, transakcje nie są np. zapisywane w księdze transakcyjnej. Lighting bardziej nadaje się do mikrotransakcji, które obecnie mogą „zaśmiecać” łańcuch Bitcoina.

 

Deweloperzy Core nie chcą zatem zwiększać rozmiaru bloków, aby utrzymać lekki blockchain spychając małe transakcje do Lighting Network. Problem w tym, że zwiększenie rozmiaru bloku jest bardzo potrzebne już w tej chwili to raz, dwa deweloperzy Core narzucają swoją wole użytkownikom Bitcoina, co jest niedopuszczalne. Lighting jak najbardziej jest bardzo dobrym rozwiązaniem, ale nie kosztem upośledzenia Bitcoina. Core wręcz wymusza na użytkownikach korzystanie z Lighting, gdyż na przepełnionym Bitcoinie wydłuża się czas potwierdzania transakcji i rosną prowizje. To tak, jakby podnieść ceny benzyny i zakorkować miasta, aby zmusić na siłę ludzi do korzystania z komunikacji miejskiej.

 

Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie automatycznej regulacji bloków i Lighting Network oraz dać ludziom wybór z czego będą korzystać. Znikome prowizje oraz bardzo duża szybkość transakcji i większa anonimowość sprawi, że Lighting Network na pewno nie będzie się „kurzył” a sukces Lighting praktycznie jest zapewniony przez czynnik ekonomiczny. Nie ma potrzeby upośledzać Bitcoina.

 

Aby wprowadzić Lighting Network niezbędna jest aktywacja SegWit i tu pojawił się problem, gdyż za tym rozwiązaniem opowiada się tylko około 30% górników a, aby aktywacja się powiodła potrzebna jest zgoda 95% mocy sieci.

 

Dodatkowo developerom Bitcoin Core wyrosła opozycja w postaci Bitcoin Unlimited, za którą już w tym momencie opowiada się około 40% mocy sieci, czyli więcej niż SegWit. Tu pojawia się teoretyczne zagrożenie rewolucji i Hard Forka co skutkowałoby podziałem Bitcoina na 2 waluty.

 

Czy mamy się czego bać?

 

O tym, że mniejszościowe forki nie są niebezpieczne pisał Gavin Andresen. Sytuacja również nie jest nowa. Bitcoin przeżył już jeden „bunt” w wykonaniu Bitcoin XT czy też Bitcoin Classic, które skończyły się niepowodzeniem. Kopalnie również grożą nie pierwszy raz. Wszystko wskazuje również na to, że i tym razem będzie podobnie, przynajmniej jeśli chodzi o Bitcoin Unlimited.

 

Bitcoin Unlimited nie zyskał zbyt dużego entuzjazmu w społeczności, ale nie dlatego, że przeciwstawili się Core i chcą zwiększyć rozmiar bloku. Developerzy Bitcoin Unlimited wydają się być ekipą amatorską, ich kod zawierał wiele krytycznych błędów, które teraz wychodzą na światło dzienne. Same rozwiązania Unlimited są po prostu słabe, dodatkowo nie wspierany jest potrzebny SegWit. Mimo, iż opozycja do Core jest potrzebna, aby ostudzić ich zapędy „dyktatorskie”, Unlimited wydaje się być złym do tego kandydatem.

 

Z obecną mocą na poziomie 40% Unlimited nie ma szans na przeprowadzenie skutecznego Hard Forka. Nawet osiągnięcie 51% mocy niewiele zmieni, gdyż HF na tym poziomie byłby bardzo niekorzystny dla Bitcoina. Dopiero przy mocy większej niż 75% (idealnie 95%) Hard Fork w wykonaniu Unlimited miałby szanse powodzenia i racje bytu a na to nie ma szans.

 

Dodatkowo większe giełdy opowiedziały się za wspieraniem Bitcoin Core. Biorąc pod uwagę mały entuzjazm społeczności oraz bitcoinowej infrastruktury Unlimited skazany jest na porażkę. Próba Hard Forka przy mocy niewiele większej niż 51% doprowadziłaby prawdopodobnie do dużego zamieszania oraz ostrego spadku kursu co prawdopodobnie doprowadziłoby kopalnie opowiadające się za Unlimited na skraj bankructwa.

 

Na dzień dzisiejszy ryzyko, rozłamu Bitcoina jest więc bardzo małe. Nawet gdyby Unlimited osiągnął sensowną moc, zanim aktywuje HF da społeczności i infrastrukturze bitcoinowej czas na przygotowanie się, inaczej z góry skazałby się na niepowodzenie (brak infrastruktury wspierającej danego forka).  Obecna panika widoczna w kursie jest więc nieuzasadniona i ma charakter czysto psychologiczny motywowany strachem.

 

Tu dochodzimy do punktu wyjścia, jeśli Unlimited nie ma szans a SegWit tym bardziej to nie ma szans na jakiekolwiek zmiany i rozwiązanie obecnego kryzysu.

 

Deweloperzy Core mają już rozwiązanie tego problemu, niestety na zasadzie ciosu poniżej pasa. Bicz na kopalnie nazwany UASF zakłada, że jeśli między 1 października a 15 listopada tego roku, SegWit nie zostanie aktywowany, wszystkie bloki które nie będą zawierały informacji o wspieraniu tego rozwiązania będą odrzucane przez węzły, a węzeł który taki "zły" blok przesłał, będzie banowany co doprowadzi do szybkiego wprowadzenia SegWit na siłę. Bloki kopalń nie zgadzających się będą odrzucane, a co za tym idzie kopalnie będą stratne.

 

Siłowe rozwiązanie zdecydowanie jest nieetyczne, ale pozostaje pytanie czy gorsze niż brak jakichkolwiek zmian. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie a w międzyczasie pojawi się kompromis między kopalniami wspierającymi Unlimited i developerami Core.

 

Co dalej z kursem?

 

Wydaje się, że „bycze” nastroje oraz hossa została przerwana przez trzy opisane wyżej ciosy, a szczególnie wizję podziału sieci. Nastroje inwestorów jednak nie zmieniły się, lecz przeniosły się na inne rynki. Tam gdzie dwóch się bije trzeci korzysta. Z zamieszania wokół Bitcoina korzystają inne kryptowaluty, które dzięki małej wcześniejszej kapitalizacji przeżywają największą hossę w swojej historii. Szczególnie na wartości zyskały Dash i Ethereum i mówimy tu o wzroście nawet o 1000% czyli typowej bańce spekulacyjnej. Tu jednak na inwestorów czyha duże niebezpieczeństwo. Jak wszystkie bańki tak i te w końcu pękną, takie jest niezmienne prawo rynku o czym doskonale wiedzą użytkownicy Bitcoina, którzy przeżyli już trzy takie bańki. Podczas gdy na Bitcoinie w krótkim czasie stracić można około kilkanaście procent i więcej, w przypadku napompowanych altcoinów może być to nawet większość inwestycji. Zalecamy więc dużą ostrożność i rozsądek.

 

Wracając do kursu samego Bitcoina trend wzrostowy nie został przełamany i utrzymuje się w dolnej granicy kanału wzrostowego z małym około 100$ zapasem. Jeśli trend nie zostanie przełamany najbardziej prawdopodobna w obecnej sytuacji wydaje się konsolidacja z zakresem około 800-1100$ utrzymująca się przez kilka tygodni lub miesięcy. Trzeba również pamiętać, że rynek Bitcoina jest bardzo emocjonalny i podatny na różne wydarzenia, które trudno przewidzieć.

 

Wraz ze wzrostem mocy sieci opowiadającej się za Bitcoin Unlimited możemy spodziewać się wzrostu strachu przed HF i dalszych spadków. Spadki mogą zaś zmusić kopalnie „neutralne” (około 30-40%) do opowiedzenia się za którąś ze stron „konfliktu” lub wycofania się Unlimited, dlatego wiele może zależeć od najbliższych tygodni.

 

Możliwe scenariusze:

 

  1. Unlimited zdobywa powyżej 51% mocy – prawdopodobny duży spadek kursu, samo zdarzenie mało prawdopodobne
  2. Kopalnie neutralne opowiadają się za Core – prawdopodobny wzrost kursu lub dalsza konsolidacja
  3. Kopalnie neutralne opowiadają się po stronie Core i Unlimited w równym stopniu – prawdopodobna dalsza konsolidacja
  4. Konsensus między kopalniami i Core oraz uzgodniony HF i zwiększenie bloku – prawdopodobny duży wzrost kursu
  5. Unlimited wycofuje się – prawdopodobny wzrost kursu
  6. Brak jakichkolwiek zmian – prawdopodobna konsolidacja lub niewielkie opadanie kursu. Przy „siłowym” wprowadzeniu SegWit - prawdopodobny wzrost kursu
  7. Wyłonienie się nowej implementacji bazującej na zmodyfikowanym Bitcoin Core z większym blokiem. Duża szansa na przychylność większości kopalni. Możliwy wzrost kursu.
  8. Inne wydarzenia losowe

Zdjęcie flickr.com

BitBay4

infobtc-1160x653

BitCoin Reklama GiF 380x280