Kurs65004

Bitmarket

Bitcantor1

 

bitcurex5

 

30 listopada minął termin planowanego uruchomienia giełdy Bitcurex, zamkniętej po rzekomym włamaniu. Niestety giełda nie została uruchomiona i co najgorsze, nie pojawił się żaden nowy oficjalny komunikat na stronie serwisu.

 

Przypomnijmy, w dniu 13 października 2016 roku, według oficjalnego komunikatu giełdy Bitcurex miało miejsce włamanie na giełdę w wyniku którego straciła część środków jej klientów.

 

„W dniu 13.10.2016 w wyniku działania osób trzecich systemy informatyczne serwisu www.bitcurex.com / www.bitcurex.com zostały uszkodzone poprzez zewnętrzną ingerencję w automatyczne gromadzenie i przetwarzanie danych informatycznych. Konsekwencją tych działań jest utrata części aktywów zarządzanych przez bitcurex.com / www.dashcurex.com” – można było przeczytać w oficjalnym komunikacie

 

Jak szybko ustaliła społeczność namierzając zimny portfel giełdy (1K2PKGPGrYTQjPohXjDgbjeRtynGAZU9cF), zniknęło z niego około 2300BTC wartych w chwili włamania około 5.7 mln złotych.

 

Pierwszy komunikat giełdy informował jednak o awarii:

 

„W związku z aktualizacją klienta Bitcoin w naszym serwisie pojawiły się problemy. W związku z tym podjęliśmy decyzję o czasowym zawieszeniu działania serwisu Bitcurex.”

 

Co okazało się nieprawdą, gdyż później giełda przyznała się do włamania. Również kolejne komunikaty zawierające terminy do których zobowiązała się giełda, okazały się nieprawdą, łącznie z terminem ponownego uruchomienia serwisu. Giełda nie respektowała nawet swojego regulaminu:

 

W przypadku braku możliwości usunięcia awarii w terminie 7 dni od dnia ustania pracy Serwisu Bitcurex zobowiązany jest do zawiadomienia wszystkich Użytkowników o możliwych sposobach wypłatyich środków pieniężnych lub BTC / LTC/ DASH przypisanych do konta Użytkownika w Serwisie. W takim wypadku wypłata środków następować będzie na podstawie stosownego pisemnego oświadczenia Użytkownika o sposobie wypłaty środków (złożonego na przesłanym przez Bitcurex formularzu). Wypłata nastąpi w terminie 7 dni od dnia otrzymania przez Bitcurex opisanego wyżej oświadczenia.”

 

Kilkanaście dni po incydencie, giełda rozpoczęła już procedurę zwrotu środków i udostępniła na swojej stronie stosowny do tego formularz. Formularz ten zawierał miejsce na wrażliwe dane osobowe z peselem, skanem dowodu osobistego i rachunkami potwierdzającymi zameldowanie włącznie oraz co najciekawsze wymóg przedstawienia wszelkich dowodów na posiadane przez klienta środków w serwisie!

 

Początkowo giełda odpowiadała na formularze potwierdzając salda, lecz jak informowali klienci na Polskim Forum Bitcoin salda nie zgadzały się ze stanem faktycznym i były zaniżone nawet o 50% i więcej. Z tego co wiadomo, nikt też po potwierdzeniu salda nie otrzymał zwrotu środków mimo, iż giełda zobowiązała się to zrobić w ciągu 7 dni.

 

Biorąc pod uwagę, że giełda wymagała udowodnienia posiadania środków w serwisie oraz, że potwierdzane salda nie zgadzały się ze stanem faktycznym, można dojść do wniosku, że giełda nie posiada aktualnej kopii bazy danych, która mogła zostać uszkodzona w czasie rzekomego włamania.

 

Początkowo mimo, iż sytuacja wyglądała źle, giełda dawała swoim klientom jak się okazuję złudną nadzieję poprzez uruchomienie procedury zwrotu środków oraz informacją o rzekomym inwestorze, który miał dokapitalizować giełdę i pomóc w przywróceniu serwisu.

 

Mimo bardzo słabej komunikacji i szczątkowych informacji, Bitcurex dawał oznaki życia w postaci maili oraz potwierdzania sald. Niestety jak ustalili klienci, wszelki kontakt urwał się w połowie listopada a ten stan trwa do dziś, kiedy to mija 5 dzień od planowanego przywrócenia giełdy. Bitcurex nie pofatygował się nawet zaktualizować komunikatu, który jest już nieaktualny. Nie poinformował również swoich klientów co dalej, ani nie przedstawił żadnej innej informacji. W świetle tych faktów sytuacja wygląda więc delikatnie mówiąc bardzo nieciekawie.

 

Co się stało, że od połowy listopada Bitcurex całkowicie zamilkł i zaniechał wszelkich działań?

 

Niestety nie wiadomo. Klienci giełdy na podstawie swoich dochodzeń również przy zaangażowaniu prywatnych detektywów mają jednak swoje teorie. Na Polskim Forum Bitcoin możemy przeczytać miedzy innymi informację od jednego z użytkowników, że od końca zeszłego miesiąca w sprawie działa dwóch komorników i trzy firmy windykacyjne.

 

Ten trop może sugerować, że środki złotówkowe klientów giełdy zostały zajęte przez komorników i firmy windykacyjne, co znów może tłumaczyć zaniechanie przez giełdę wszelkich działań w wyniku całkowitego braku środków.

 

Wielu klientów Bitcurexu rozpoczęło działanie prawne już po 3 dniach od zniknięcia giełdy. Klienci zgłaszali się na policję oraz wysyłali przedsądowe wezwania do zapłaty.

 

Na podstawie wezwania do zapłaty sprawy zapewne trafiały do e-sądu w Lublinie. Po pozytywnym rozpatrzeniu sprawy, e-sąd wysyła nakaz zapłaty pozwanej firmie a ta ma 2 tygodnie na ewentualne zgłoszenie sprzeciwu. Jeżeli pozwana firma nie wykona żadnej czynności, nakaz zapłaty w elektronicznym postępowaniu uprawomocni się po upływie dwóch tygodni od daty doręczenia pozwanemu na adres widniejący w KRS. Następnie e-Sąd z urzędu nada mu klauzulę wykonalności, co pozwala na wyegzekwowanie roszczenia w postępowaniu komorniczym.

 

Zamknięte już biuro giełdy znajduje się na Gdańskiej 90 w Łodzi i taki adres widnieje w KRS, jednak firma podała nowy adres do komunikacji na ul. Sienkiewicza 85/87 lok. 8 gdzie znajduje się biuro wirtualne odbierające korespondencję w imieniu firmy. Jeżeli nakaz zapłaty z e-sądu szedł na adres z KRS (co zresztą jest naturalne), to ze względu na fakt, że biuro pozostaje nieczynne do dnia dzisiejszego, korespondencja nie mogła zostać odebrana. Jednak w polskim prawie uznaje się, że korespondencja nie odebrana w terminie, uznawana jest za doręczoną.

 

Jeśli biuro na Gdańskiej jest zamknięte od zniknięcia giełdy a korespondencja jest odbierana na Sienkiewicza, Bitcurex prawdopodobnie nie mógł odebrać sądowych nakazów zapłaty kierowanych na adres z KRS czyli na Gdańską,  tym samym wnieść sprzeciwu, to skutkowało to uprawomocnieniem się nakazu i dało zielone światło komornikom.

 

Tu łatwo zauważyć, że teoretycznie mogło dojść do wyłudzeń, gdyż klient który posiadał mocne dowody w postaci bankowego potwierdzenia przelewów na giełdę, mógł złożyć sprawę do sądu nawet jeśli za te środki kupił i zdążył wypłacić BTC przed zamknięciem giełdy. Poprzez nieodebranie sądowej korespondencji Bitcurex nie mógłby nawet wnieść sprzeciwu, a nawet gdyby korespondencja została odebrana, to w wyniku utraty aktualnej bazy danych, giełda mogłaby nie być w stanie udowodnić, że roszczenia klienta są fałszywe.

 

Oczywiście jest to tylko jedna z teorii, w której jest również haczyk. Pozostaje pytanie, czy w ciągu tak krótkiego czasu klientom udałoby się uzyskać uprawomocniony nakaz zapłaty. Nie wiadomo również, czy jeśli faktycznie zadziałali już komornicy to czy cokolwiek znaleźli.

 

Inna teoria opiera się na rzekomym inwestorze oraz kursie Bitcoina. W chwili utraty środków wartość skradzionych Bitcoinów sięgała 5.7mln złotych, jednak w wyniku wzrostu kursu w tym momencie jest to już około 7.5mln złotych. Inwestor (jeśli rzeczywiście był) mógł się więc wycofać. Możliwa jest też opcja, że środki klientów w złotówkach zostały zamienione na bitcoiny tuż po zniknięciu giełdy, która czeka teraz na wzrost kursu, aby odrobić straty a klientom oddać równowartość bitcoinów z dnia zniknięcia giełdy, jednak biorąc pod uwagę całkowity brak komunikacji oraz brak aktualizacji oficjalnych komunikatów wersja ta wydaje się już bardzo mało prawdopodobna.

 

Możliwe jest również, że spółka Digital Future odpowiedzialna za giełdę złożyła wniosek o upadłość, jednak czy tak było i czy doszło do jej skutku dowiemy się dopiero w przyszłości z KRS.

 

Co mogą zrobić klienci giełdy?

 

Klienci którzy posiadali środki w serwisie a do tej pory nie podjęli żadnych kroków prawnych powinni zrobić to najszybciej jak to możliwe. W pierwszej kolejności jeśli nie czujemy się dobrze w zagadnieniach prawnych powinniśmy zasięgnąć rady prawnika, który pokieruje nami i pomoże nam w dalszych działaniach!

 

Pomocne mogą okazać się następujące dane:

 

Numer sprawy prowadzonej przez Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą w Łodzi:

A-II-5604/218/16-PGKWP Łódź

 

oraz kontakt do prokuratury zajmującej się sprawą Bitcurexu:

 

Prokuratura Rejonowa Łódź Polesie
ul. Dąbrowskiego 40a
93-277 Łódź
tel: (42) 254-07-00
fax: (42) 254-07-18
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
EPAUP: /PR_LODZ_POLESIE/skrytka
sygnatura 2DF1335.2016 – ważne!

 

 

Należy jednak zaznaczyć, że głównym zadaniem policji jak i prokuratury jest ukaranie sprawców odpowiedzialnych za kradzież środków. O pomoc w odzyskaniu środków od spółki zwracamy się do sądu, jednak tak jak pisaliśmy warto w tej kwestii zasięgnąć porady fachowca, aby uniknąć błędów.

 

Podsumowując, nadal nie wiadomo dlaczego giełda nagle zaniechała dalszych działań a biorąc pod uwagę całkowity brak komunikacji oraz brak aktualizacji komunikatów trzeba przygotować się na najgorsze. Nadal również nie wiadomo co stało się z depozytami złotówkowymi klientów, które przecież nie zostały ukradzione przez hakera a ich suma mogła opiewać na kilka milionów. Klienci którzy do tej pory nie poczynili żadnych kroków prawnych powinni to zrobić natychmiast, najlepiej w pierwszej kolejności kontaktując się z prawnikiem.

 

 zdjęcie: pixabay.com

bitbay 3.0

infobtc-1160x653

Kantor Bitcoin